Recenzje

Hotelowi pod Wesołym Karpiem patronuje śmiech, ten znany z żydowskich dowcipów, które często okraszają humorem najbardziej makabryczne zdarzenia. Hendel tworzy spektakl pełen żartów, z których nie wiadomo właściwie, czy można się dziś śmiać. Ten obsceniczny charakter przedstawienia staje się jego główną siłą. Obsceniczność staje się najbardziej polityczną strategią spektaklu - śmiech ma funkcję oczyszczającą, a poczucie żenady czy wstydu prowokuje do myślenia o poruszanych kwestiach. Ten model politycznej komedii, wywiedziony od czasów antycznej Grecji od dawna nie był z taką siłą pokazany na polskich scenach. Przywołanie Grecji jest jak najbardziej na miejscu, bo tak jak w Żabach Arystofanesa, do akcji u Hendla wkraczają bogowie - i starotestamentowy Jahwe (pod postacią płonącego krzaka) i Jezus.
2015.12.15
„Hotel pod Wesołym Karpiem błyskotliwie nawiązuje do polskich realiów, prowokując do ponownego spojrzenia na dzisiejsze i historyczne relacje polsko-żydowskie. Pełno w nim także sygnałów ironii na temat naszej współczesnej polityki czy narodowych stereotypów – zarówno tych, które tworzymy, jak i tych, którym podlegamy. Taryfa ulgowa nie przysługuje tu nikomu, a podobne salwy śmiechu towarzyszyć mogą pojawieniu się zarówno syjonisty, jak i „prawdziwego Polaka”, a także wspomnieniom problemów gastrycznych, które unieruchomiły grupę turystów z Izraela czy „cudownej wycieczki”, dzięki której amerykańska Żydówka dowiedziała się, że podczas wojny z rąk Niemców ginęli również Polacy. Opowieść, luźno osadzoną wokół tematu poszukiwań zagrabionego podczas wojny żydowskiego domu, poprowadzono odważnie i bezkompromisowo, a prezentacja różnobarwnych postaci pozbawiona jest asekuranckiego dystansu i nawet pozorów politycznej poprawności." Czas Kultury
2015.12.10
„(...) pod zwariowaną fabułą okraszoną wieloma epizodami w najlepszym manhattańsko-żydowskim stylu Woody Allena i śmiałymi, ciętymi komentarzami do obecnej sytuacji w Polsce, ten spektakl pokazuje jednak coś ważnego. Wspólnota śmiechu, poczucia humoru, ironicznego dystansu do rzeczywistości może być skuteczną bronią przeciw demonom. To jest to dziedzictwo polsko-żydowskie, które ze sobą dzielimy.”
2015.12.10
"I co? I bólu na wątpiach już dawno nie ma! Zniknął po paru minutach spektaklu, gdy nastąpiło emocjonalne, wysoce pozytywne „wciągnienie” widzów do świata z głębin króliczej nory. Okazało się przy tym, że Justyna Łagowska jest reżyserką pełną gębą i może spokojnie realizować swoje własne inscenizacje (...); że Michał Kmiecik to nie tylko twórca zaangażowany, ale i wysokiej klasy dramaturg-adaptator, że Robert Piernikowski potrafi świetnie wkomponować swą muzykę w odjazdowo-oniryczno-młodzieżową atmosferę widowiska Łagowskiej, że gnieźnieńscy aktorzy i aktorki potrafią swobodnie udźwignąć kolejną zaproponowaną im konwencję gry, rozwijając konsekwentnie swój potencjał… I że Teatr im. Fredry ma wzorcową wręcz propozycję teatralną dla młodzieży – wyczyn w Polsce prawie-że-nieprawdopodobny!"
2015.07.15
"Kto mądry albo nawet niekoniecznie mądry, ale w miarę trzeźwy i moralnie poukładany, ten zrozumie autentyczny tragizm i uniwersalność problemów, które w komiczno-gargantuicznej formie stawia przed nami dramat Sikory, świetnie, z nerwem zrealizowany przez brazylijsko-polski zespół".
2014.12.19
"Niech nigdy w tym dniu słońce nie świeci mógł być kolejnym spektaklem operującym warsztatowymi i dramaturgicznymi schematami na temat niepełnosprawności i nietolerancji. Wykonawcy ujawnili jednak prawdziwe sceniczne talenty, które pozwoliły im interesująco opowiedzieć i zaśpiewać: o sobie, o nas i o naszym niepełnosprawnym kraju"
2014.11.30
"To przedstawienie to emancypacyjna petarda. Opowieść samych "innych" o ich własnych pragnieniach, wykluczeniu i potrzebie akceptacji, która nie ma być litością."
2014.11.30
"Na takie spektakle powinno się wysyłać najmłodsze pokolenia przynajmniej kilka razy, a potem, w myśl współczesnej pedagogiki teatralnej, ich tematy solidnie przepracować".
2014.05.17
"Najistotniejsza rzecz tego spektaklu - żywy kontakt dwojga aktorów i trójki muzyków z dziećmi. (...) przesłanie podane jest bez nadęcia, na wesoło, w atmosferze zabawy."
2014.05.08
"To kolejna wersja historii domowej, bez patosu, bez wielkich wydarzeń dziejowych (nawet w tle). Przejmująca i bardzo prawdziwa, realistyczna, ale lekko zawieszona nad ziemią, dosadna, a zarazem lekko poetycka."
2014.03.10