Newsy

Między bojaźnią a drżeniem, Irmina Kosmala, Kuźnia Literacka
POWRÓT
2024.05.19
„Co tu dużo mówić. Kto czytał, ten wie, że siła dramatu Becketta tkwi w jego symbolice i metaforyce, wieloznaczności i nieskończoności interpretacyjnych tropów. Jak dziś możemy jeszcze odczytać Becketta? Czy Lucky (szczęściarz) to symbol zniewolonej Ukrainy, a Pozzo to Putinowski oprawca, który przecież nie przyszedł, by zabić, lecz wyzwolić (pozór). I dlaczego w akcie II Vladimir jest jedynym, który pamięta? Dlaczego następuje dezintegracja osobowości pozostałych bohaterów (Pozzo nie widzi i wczołguje się na scenę, Lucky również wkrótce upada, a Estragon niczego nie pamięta). A może właśnie o to chodzi, że w sytuacji bez wyjścia, w zaklętym kole powtarzającego się czasu, w którym nic się nie dzieje, by ocalić się – stworzone zostaje koło ratunkowe w postaci absurdalnego oczekiwania na „coś”, a gdy i tę nadzieję się zaprzepaści, to nie pozostaje nic innego jak utracić pamięć i zmysły.
Nie pamiętam, kim byłem wczoraj i nie widzę, kim się stałem dzisiaj. I choć czołgam się niczym płaz, to żyję. Bo to, co najsilniejsze w nas, to instynkt przetrwania.
Trochę okaleczeni wychodzimy z tej sztuki. Śmialiśmy się wraz z jej bohaterami, współczuliśmy im w ich wyimaginowanej biedzie, otarliśmy się nawet o próbę zrozumienia ich obłędu, gdy podczas palonej ziemi tańczyli swój szaleńczy taniec i wyglądało to trochę tak, jak w filmie, który w 1997 roku wyreżyserował Roberto Benigni „Życie jest piękne”. Świat wokół mnie płonie, dymy i popioły wchodzą nam do nozdrzy, ust i płuc, a my tańczymy swój szalony taniec, opowiadamy głupkowate dowcipy i czekamy na cud. Bo przecież Godot to cud, prawda? To płodna ziemia, żywe drzewo i pusty grób”.
Irmina Kosmala, Kuźnia Literacka
WSZYSTKIE