Newsy

Tomasz Mlącki, „Czuła anomalia”, Dziennik Teatralny
POWRÓT
2024.04.29
„Proza Olgi Tokarczuk jest niezwykle trudno przekładalna na język teatru. Jakkolwiek banalnie by to nie zabrzmiało, trzeba znaleźć do niej klucz. Dokładnie dopasowany, wycyzelowany w stopniu odzwierciedlającym unikalność i niepowtarzalność pisarstwa noblistki.
Czego nie unieśli inni reżyserzy, udało się Radosławowi Rychcikowi w gnieźnieńskim Fredrze. Sensualność prozy Tokarczuk tyleż dyskretnie, co dobitnie wybrzmiewa na scenie, uruchamiając wszystkie zmysły widowni, dając jej szanse na odczucie tej wysmakowanej, dopracowanej, erudycyjnej twórczości. Reżyser niczego z owej unikalności nie gubi, a widz ma wrażenie, że po prostu czyta to przedstawienie, jakże udanie spajające prozę z dramatem w onirycznym sztafażu. Rychcik troskliwie rozpina rzecz między eschatologią a hedonizmem, ironią a liryką, poruszając się z biegłością we wspominanym melanżu, zachowując powieściową, jakże ulotną, impresyjną w gruncie rzeczy narrację na scenie, ujmując wszystko w tradycyjnej, nieczęsto już wykorzystywanej formie, linearnej, bez natrętnych dygresji i wtrętów, zwarcie i konsekwentnie, uważnie traktując widza, wiedząc, że – jak w kolejnym cytacie – ludzie wierzą w to co uzgodnili ze sobą, więc daje im po temu uczciwy materiał. (…) Spektakl jest w sporej mierze definiowany przez śmierć, to ona dominuje w narracji i przesłaniu. Jest wszędzie – gruźlica, wojny, szlachtowanie tuzinów zwierząt na gulasz, mordy rytualne w lesie, także w przypowieści o Abrahamie i Izaaku, gdzie Bóg jest bogiem mordu. Ten ponury determinizm pryska jednak w ostatnich scenach, ukazujących siłę woli inicjacji i moc przemiany, a przede wszystkim wiary w lepsze czasy.
Spektakl punktuje to, co nam się społecznie nie udaje, uwrażliwia na los i prawa jednostki, daje nadzieję, uczula na zło i opresję. Tak, czuła to anomalia – słowo klucz tego tekstu, o wielkim potencjale ekspansji zresztą…”.
Tomasz Mlącki, Dziennik Teatralny
WSZYSTKIE