Recenzje

„Cierpienia młodego Wertera to nie tylko szkolna lektura, ustalająca pierwowzór zachowań erotycznych pierwszej połowy XIX wieku. Można próbować odczytać ją na nowo. Maria Spiss uznała utwór za arcydzieło literatury światowej, z którym jej spektakl jednak polemizuje. Przede wszystkim reżyserka w powieści Goethego nie akcentuje problemu miłości niespełnionej ani motywu płaczliwego kochanka (tę figurę wyśmiewał już Aleksander Fredro), lecz koncentruje się na zagadnieniu samobójstwa. Maria Spiss nie daje jednoznacznej odpowiedzi na temat etycznej oceny samobójstwa, dobrowolnej i autonomicznej decyzji o odebraniu sobie życia. Stawia raczej akcent na to, że prawdziwe motywacje do tego ostatecznego kroku są ukryte, a dotarcie do nich wymaga wejścia w relacje z daną osobą. Nie można zatrzymać się jedynie na poziomie wymówek – cukierków. Nie wiemy, co naprawdę każe zdecydować się na ostateczny krok, dla nas wymówki pozostają powtarzanymi mechanicznie schematami”.
2022.11.24
„Okazuje się, że tekst sprzed ponad 250 lat i w dodatku z epoki niekoniecznie dziś bliskiej, może być prawdziwy jak całe spektrum ludzkich uczuć i przeżyć. Wystarczy tylko wyjść poza utarty schemat, a także dopisać… współczesną część, która z pewnością poruszy wielu dzisiejszych odbiorców” .
2022.10.08
Aleksander Karwowski w dzisiejszych Przemiany na Szlaku Piastowskim pisze: " Czy Werter ze swoim cierpieniem był tylko literacką postacią sprzed blisko 250 lat? Czy dziś "werteryzm" -jak byśmy mogli jego rozterki nazwać, jest zasiany w ludzkim bycie i czy jest w końcu zjawiskiem, które sieje spustoszenie w naszych życiach? "Cierpienia młodego Wertera" okazują się kluczem do drzwi, które skrywają głębsze rozterki, dramaty i pytania. Teatr Fredry znowu pyta o kondycję człowieka współczesnego, mówiąc "sprawdzam" klasykom literatury". Zachęcamy do lektury!
2022.09.20
Ile razy byłeś w swoim życiu Werterem? Czułeś nieposkromioną ekscytację, by potem stwierdzić, że nic nie przygnębia Cię tak bardzo i ciągnie w ciemną otchłań, jak Twój stan? Odbijałeś się jednak od dna, bo coś kazało Ci pokonać te trudności. Co jednak z tymi, którym tych sił po prostu w pewnym momencie zabrakło? Bo gdy już wiesz, że słodkie niczym cukierki obietnice się nie spełnią, dławisz się twardym karmelkiem szarej rzeczywistości… O czym jest spektakl „Cierpienia młodego Wertera” Teatru im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie trudno napisać wprost i jednoznacznie. Bo historię Wertera każdy w swoim życiu pozna. Albo za sprawą obowiązku szkolnego, albo (często o tym nie wiedząc, jak twierdzą twórcy teatru i sam J. W. Goethe) każdy z nas choć raz był lub będzie Werterem. Gdyby miała to być tylko czysta informacja prasowa, sprawozdanie z teatralnej premiery, to moglibyśmy napisać tak – reżyserka Maria Spiss pięknie „wykłada” nam na scenie dzieło Goethego, Łukasz Błażejewski ponownie ubiera aktorów w niesamowite kostiumy i osadza ich losy w oszałamiającej i niezwykle dobrze oświetlonej scenografii, a aktorzy gnieźnieńskiego teatru po raz kolejny udowadniają na scenie, że teatr jest sztuką – sztuką słowa, ale też dobrze odegranego ruchu scenicznego. Na scenie debiutuje Szymon Wróblewski (i ten debiut wróży bardzo dobrze), a towarzyszą mu Martyna Rozwadowska, Joanna Żurawska, Martyna Dyląg (gościnnie), Maciej Hanczewski, Maciej Hązła i Wojciech Siedlecki. I to naprawdę dobry teatr, bo mamy coś jeszcze oprócz adaptacji romantycznej historii głównego bohatera … Coś, co kazałoby samemu Goethemu stanąć na chwilę w cieniu i przyjrzeć się swoim bohaterom w nieco innych, bardziej współczesnych realiach. To autorski tekst Patrycji Kowańskiej, pt. „Werther’s (nie)Original”. Wspomnienie ostatniej sceny spektaklu to pięć kulowych lamp i pięcioro bohaterów uwikłanych w temat tej odmiany śmierci, jaką jest samobójstwo. Narratorzy – Wilhelm i doktor Albert to głosy łączące dwie rożne historie w jedną szpitalną całość. I dla tej sceny warto odwiedzić Teatr Fredry w Gnieźnie. Dla pozostałych również, ale ta zdaje się odcisnąć największe piętno i ta rezonuje jeszcze długo po wyjściu ze spektaklu. No bo czy tylko młody (Werter) cierpi i tylko młodego stać na akt desperacji i próbę odebrania sobie życia? Przecież to starsi pokazują nam świat, otwierają drzwi, poznają nas ze słodkim smakiem i chronią przed goryczą codzienności. Dbają o nas, troszczą się o nasze bezpieczeństwo, ratują, gdy zaczynamy się dławić cukierkiem… A co, gdy cierpi niemłody już Werter? Warto sprawdzić to w nowym sezonie artystycznym , który rozpoczął właśnie gnieźnieński teatr!
2022.09.16