Recenzje

"Anna Augustynowicz to mistrzyni wyciągania z pierwowzoru literackiego jego esencji. „Sędziowie" Wyspiańskiego - dramat krótki, choć pojemny i podniosły - wyniesiony został przez nią do rangi teatralnej przypowieści, wyjętej z czasu i miejsca uniwersalnej historii o wynikającej z poczucia wszechmocy okrutnej zbrodni i kary spadającej w sposób nieunikniony. W tej inscenizacji nie ma katharsis, żal przychodzi za późno, a odkupienie - nigdy. Dramat Wyspiańskiego powstał z inspiracji prawdziwą zbrodnią z końca XIX wieku, której ofiarą padła ciężarna służąca (Jewdocha). Zbrodni najprawdopodobniej dopuścił się żydowski handlarz Natan - jej kochanek. „Najprawdopodobniej", gdyż Natan został z zarzutów oczyszczony. Wyspiański zignorował wyrok sądu - w jego dramacie wina Natana jest jednoznaczna. Podobnie bezwzględnie przedstawił ojca zbrodniarza (Samuela), który w owo morderstwo był zamieszany, i to właśnie on w dramacie Wyspiańskiego ponosi największą karę - w reakcji na zbrodnię i zło, którym przesiąknięta jest rodzina, umiera jego drugi syn (Joas). Choć autor dramatu łagodzi zakończenie wizją odkupienia, Augustynowicz jest dla swoich bohaterów dużo surowsza. Ból pozostaje nieukojony. Ciemna, pusta sceneria karczmy (autorstwa Marka Brauna), w której rozgrywa się akcja spektaklu przenosi go w rejony mroczne i uniwersalne. Postaci w przedstawieniu ubrane są w cieliste kostiumy (Tomasza Armady) przydające im wyglądu marionetek, a tym samym pokazujące, że tragedia ta nie ma konkretnych bohaterów - to misterium niekończącej się zbrodni i kary, teatr śmierci, w którym przyjdzie im wziąć udział. Bardzo dobrze z estetyką spektaklu radzi sobie obsada - przede wszystkim powściągliwy, choć wyniosły Roland Nowak. Scenografię uzupełniają projekcje wideo (Wojciecha Kapeli) przedstawiające snujących się bohaterów. Czy pokazują one świat, w którym do zbrodni nie doszło? Czyściec, w którym zawieszeni są jej uczestnicy? A może te postaci są zwykłymi ludźmi, dla których tragedia ma być przestrogą? Krótki to spektakl, a bogaty w znaczenia". Mateusz Michalski, na.sztuki Fot. Dawid Stube
2024.06.02
"(…) Augustynowicz nie unika politycznych aspektów rozpoznawanej sytuacji, wydaje się zajmować raczej jej egzystencjalnymi i metafizycznymi konsekwencjami. Tak jak Wyspiański, nie podsuwa odpowiedzi, a raczej konfrontuje nas ze stanem sytuacji i pytaniem, co wobec niego możemy zrobić. To zasadnicze pytanie, jakie stawiają gnieźnieńscy "Sędziowie", można by sformułować tak: jeśli już wiemy, że teatr Ojca to teatr śmierci, jaką inną scenę moglibyśmy ustanowić w jego miejsce, jaki teatr przyszłości powołać? (….) W chwili i sytuacji, w jakiej jesteśmy, nadziei szukać trzeba wszędzie, również w tym, że tak niezwykłe przedstawienia, jakie kiedyś tworzono na scenach dumnie narodowych, dziś powstają w małym teatrze w Gnieźnie. Powstrzymam się przed snuciem daleko idących analogii, ale może to jakiś znak, że wracamy do "kolebki", że znów coś się dzieje w miejscu początku?". Dariusz Kosiński, "Sędzinie", Tygodnik Powszechny "Sędziowie" Stanisława Wyspiańskiego w reżyserii Anny Augustynowicz. Spektakl bierze udział w IX Konkursie na Inscenizację Dawnych Dzieł Literatury Polskiej „Klasyka Żywa”. #klasykazywa
2023.06.18
"Można w ciągu sześćdziesięciu minut opowiedzieć historię, która porusza umysł i ducha. W każdym razie Anna Augustynowicz to potrafi. Doskonali są jej Sędziowie. Anna Augustynowicz napisała w programie: „Poszukujemy języka teatru – formy, którą »grają się« zapisani przez poetę ludzie w przestrzeni nazwanej »poza-czasem«, »między dobrem a złem«”. Przeczytawszy te słowa przed rozpoczęciem przedstawienia miałam obawy, że będzie ono zbyt hermetyczne. Niepotrzebnie. Choć bez wątpienia każdy widz skorzystałby na znajomości biogramu Wyspiańskiego, genezy powstania utworu i stosunków polsko-żydowskich na początku XX wieku, to nawet przychodząc do teatru z kompletnie „czystą” głową, wyszedłby nasycony treścią, rozumiejąc relacje pomiędzy postaciami. Wiem, co mówię – tuż przed spektaklem usłyszałam dialog: – O czym to będzie? – O polskim wymiarze sprawiedliwości". Kamila Łapicka, "Wymiary sprawiedliwości". http://zteatru.pl/2023/03/24/wymiary-sprawiedliwosci/...
2023.03.24
Anna Augustynowicz w Sędziach z Teatru im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie stworzyła wizję świata bez Boga, bezkompromisowo podważając wiarę w niebiańską sprawiedliwość.
2023.03.14
"W metafizycznej opowieści o winie i karze Anna Augustynowicz zabiera nas w podróż w głąb otchłani zła pokazując bezmiar cynizmu i brak poszanowania praw moralnych. Jest to podróż tym bardziej przejmująca, że wciąż aktualna. Jej uniwersalizm nie napawa optymizmem, kiedy brak kary za winę. Anna Augustynowicz zrobiła przedstawienie, które poprzez klasyka prowadzi nas ku naszej egzystencji, w której na co dzień przeżywamy dramaty, może na mniejszą skalę, ale równie trudne. Pokazuje dramat jednostki, ale też dramat społeczności. Dylematy naszej codzienności. To misternie utkana materia, genialna w prostocie środków, przejmująca w odbiorze, zostawiająca nas z pytaniami, na które każdy sam musi sobie odpowiedzieć". Małgorzata Klimczak, Dziennik Teatralny Spektakl bierze udział w IX Konkursie na Inscenizację Dawnych Dzieł Literatury Polskiej „Klasyka Żywa”. www.klasykazywa.pl #klasykazywa
2023.03.08
"Autor „Wyzwolenia” zbudował swój utwór na kanwie prawdziwego, opisanego w gazecie zdarzenia. Miało ono miejsce w lipcu 1899 roku we wsi Jabłonica we wschodniej Galicji. Syn żydowskiego karczmarza zabił jego służącą, podobno była to zbrodnia na tle miłosnym. Wyspiański w krótkich scenach obrazuje obyczajowe tło, stosunki rodzinne, wreszcie groteskowy sąd, kończy zaś całość skargą samotnego ojca. Chociaż „Sędziowie”, podobnie jak „Klątwa” mają konkretny adres i oparcie w prawdziwych zdarzeniach jak z kryminalnego pitavala, byli jedynym dramatem określanym przez pisarza jako tragedia. Rzecz jasna narzuca to od razu sztuce dodatkowy ciężar, stojący niejako w sprzeczności z pozornie pozbawioną wzniosłości fabułą. Klasę scenicznych „Sędziów” można sprawdzać po tym, w jakim stopniu udaje się zniwelować ów konflikt. Sprowadzić wymiar tragiczny do ziemi, odsadzić w bolesnej potoczności, ale go ocalić, a na koniec wzmocnić. Anna Augustynowicz robi w Teatrze Fredry dokładnie to. Zaczyna pracę od uważnego wgryzienia się we frazy Wyspiańskiego i potraktowania tekstu niczym muzycznej partytury. Za tym idzie nadanie przedstawieniu wyrazistego rytmu, co sprawia, że poezja sztuki nie niknie, ale zdaje się być wypowiadana prozą, zatem zyskuje dodatkową komunikatywność. Znać dogłębną pracę z aktorami, by rozumieli każde wypowiadane słowo, a przecież utwór do łatwych nie należy. Tylko tak jednak można konstruować motywacje bohaterów. Jesteśmy poza czasem, wtedy, a może dziś. W drewnianej izbie z dwiema parami drzwi, zamkniętej wielką ścianą, na której zobaczymy w zbliżeniach twarze postaci. Oblicze Samuela (Roland Nowak) przypominać będzie twarz umęczonego Chrystusa, bo jak on żydowski ojciec poniesie ofiarę. Tyle że jest Mesjaszem niższego rzędu, bo skalanym winą całego świata, niosącym ciężar zbrodni syna Natana (Dominik Rubaj). A my zderzamy się z tym bez osłonek, bowiem Augustynowicz i na stałe z nią współpracujący scenograf Marek Braun nie używają żadnych ozdobników. Wystarczą kilka taboretów i stolarski stół służący za warsztat. W surowej przestrzeni mocniej wybrzmiewać mogą emocje i tak się dzieje, choć reżyserka każe aktorom powściągać je, stronić od śladów patosu. Dlatego Samuel i Natan, Joas (Weronika Krystek) i Jewdocha (Katarzyna Lis) nie są postaciami z wysokiej tragedii, ale męczennikami codzienności, choć podobnie doświadcza ich los. Wspaniale działa zestawienie trojga niemal debiutantów Krzystek, Lis i Rubaja z Rolandem Nowakiem i resztą gnieźnieńskiego zespołu. Młodzi grają żarem swej wrażliwości, są bardzo współcześni, co jeszcze potęguje kostium (puchowa kurtka Joasa), doświadczeni aktorzy Teatru Fredry najczęściej chowają się za postaciami z „Sędziów”, dając świadectwo pokory, w której tkwi prawdziwa siła. Najwięcej jednak zależy od Samuela. Roland Nowak tworzy kreację wybitną, bo surową, realistycznie osadzoną w tragicznych wydarzeniach, wypatrującą jednak w świecie wyższego porządku. Nowak ma w sobie twardość i ból, słyszalny w głosie, raz brzmiącym z pełną mocą, a raz więdnącym w gardle. W finale chciałby chyba zapłakać, ale w jego oczach już nie ma łez, zatem nie będzie ukojenia. Anna Augustynowicz w swych przedstawieniach zadaje pytania, ale nie udziela odpowiedzi. W „Sędziach” z Teatru Fredry pyta więc, czy możliwa jest dziś tragedia. Mam też pewność, że nigdy wcześniej nie była tak blisko Tadeusza Kantora. W Gnieźnie postaci z „Sędziów” wchodzą na scenę tak, jak robiły to ludzkie widma w „Umarłej klasie”. Rytuał się powtarza." Spektakl bierze udział w IX Konkursie na Inscenizację Dawnych Dzieł Literatury Polskiej „Klasyka Żywa”. #klasykazywa www.klasykazywa.pl JacekWakar.pl
2023.02.10